14 grudnia, 2020

Pokój (nie)możliwy

Niektórzy mówią, że żyjemy w czasach nadzwyczaj niespokojnych, przełomowych dla losów świata. Ośmielam się twierdzić, że wydarzenia, których jesteśmy albo uczestnikami, albo widzami mają miejsce od zawsze. Zmieniła się jedynie skala i forma zjawisk. Czy jednak możliwy jest prawdziwy i trwały pokój na świecie?

Si vis pacem, para bellum - "Jeśli chcesz pokoju, szykuj się do wojny" mówi łacińska maksyma, którą mam wrażenie posługują się współczesne narody w stopniu najwyższym. Postawa ta ukazuje nam w jak niespokojnych czasach żyjemy. Wystarczy przejrzeć światowe dzienniki, by zobaczyć jak wiele konfliktów toczy się pomiędzy narodami i wewnątrz nich: na Górskim Karabachu, na wschodniej Ukrainie, Na Białorusi, W Stanach Zjednoczonych, w Europie (Francja, Polska, Niemcy), w krajach Ameryki Łacińskiej (m.in. Wenezuela, Chile), na Bliskim Wschodzie (Syria, Irak, Liban, Iran, Izrael, Palestyna), w Afryce, którą do dzisiaj okradają państwa Zachodu (i nie tylko) i gdzie rozprzestrzenia się radykalny islam prześladujący chrześcijan, Pakistan, Chiny, Korea Północna. Przykładów można mnożyć.

Czy mamy na to wszystko wpływ? Wydawać by się mogło, że nie, bo rzeczywiście konkretne osoby/rządy są odpowiedzialne za toczące się wojny i konflikty, które przy dobrych intencjach można było już zakończyć. Niestety pycha, zazdrość i chciwość zmienia ludzkie serca już od czasów Kaina i Abla. Z drugiej strony jako ludzie wierzący jesteśmy wezwani do odnajdywania pokoju na własnym podwórku. Najpierw w swoim sercu, w rodzinie, najbliższym otoczeniu, w swoim kraju. Dawać dobry przykład nawet za cenę odrzucenia, wyszydzenia, nienawiści ze strony ludzi. Droga wymagająca, ale zbawienna. Czy nie do tego jesteśmy wezwani? Spójrzmy co mówi Pismo Święte.

W rozdziale 24. Ewangelii św. Mateusza czytamy:
"Powstanie bowiem naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będzie głód i zaraza, a miejscami trzęsienia ziemi. Lecz to wszystko jest dopiero początkiem boleści. Wtedy wydadzą was na udrękę i będą was zabijać, i będziecie w nienawiści u wszystkich narodów, z powodu mego imienia. Wówczas wielu zachwieje się w wierze; będą się wzajemnie wydawać i jedni drugich nienawidzić." Mt 24,7-10

Słowa te nie brzmią pozytywnie, ale taki będzie scenariusz końca świata tuż przed powtórnym przyjściem Jezusa. Jest to Jego proroctwo, więc wierzymy, że właśnie tak będzie. W poprzednim wieku 45 milionów chrześcijan poniosło śmierć z powodu wiary w Chrystusa. Skala prześladowań chrześcijan w XXI wieku jest ogromna i liczba współczesnych męczenników zmierza ku większej liczbie niż w XX wieku. W coraz większym stopniu chrześcijaństwo jest piętnowane w Europie. Widzimy płonące świątynie we Francji, protesty w Hiszpanii nawołujące do mordowania księży #fuegoalclero, czy ostatnie ataki na kościoły w Polsce. W proroctwie Jezus mówi, że chrześcijanie będą w nienawiści u wszystkich narodów, a więc nawet tam, gdzie stanowią zdecydowaną większość. Przed nami trudna droga, jeszcze trudniejsza decyzja o jej zaakceptowaniu. Być może nadchodzą czasy, kiedy wiara chrześcijańska nie będzie miała żadnej w sobie wartości w oczach ludzi. Dlatego zwłaszcza w takim świecie warto zawalczyć o pokój serca, by móc wytrwać do końca. Co robić konkretnie?

Modlić się. Modlitwa jest "darmowym wifi", dzięki któremu mamy nieograniczony dostęp do Boga. Dzięki modlitwie tworzymy relację z Nim i ta relacja nas przemienia.
Korzystać z Sakramentów. One nas podtrzymują, jak prąd "wifi", oczyszczają naszą duszę jak "antywirusy" komputer i dają pokarm na życie wieczne. Sakramenty nas nawracają.
Czytać Słowo Boże. Kolejny fundament, który odkryje nam drogę postępowania.
Czynić dobro. Z wiary, modlitwy, z Sakramentów i Słowa Bożego wypływa konkretne dobro, które czynimy dla innych. Miłość czyni nas ludźmi czynu.
Bez tych rzeczy nie wytrwamy, nie będzie w nas pokoju. O ten pokój trzeba się modlić, o niego prosić. Świat nam go nie da. Jedyny, który może to uczynić jest Jezus. Wierzymy w końcu, że Bóg jest ponad wszystkie władze, zwierzchności, moce, zarazy, kataklizmy, wojny i jest dobrym Ojcem, który nigdy nas nie opuszcza. Wierzysz w to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *