25 stycznia, 2021

Dramat w Etiopii

Sytuacja w Etiopii jest coraz bardziej dramatyczna. Mieszkańcy kraju pogrążonego od kilku miesięcy w konflikcie zbrojnym wołają pomoc.

Aby dobrze spojrzeć na obecną sytuację w tym wschodnioafrykańskim kraju trzeba spojrzeć trochę na historię i prześledzić wydarzenia, które miały miejsce w drugiej połowie 2020 roku. Zanim jednak skupimy się na tym co wydarzyło się na jesieni ub.r. popatrzmy na strukturę Etiopii. W tym kraju żyje ok. 115 mln mieszkańców, od 1998 r. podzielony jest na 9 regionów (według kryterium etnicznego) i 2 wydzielone osobno miasta. Pod względem wyznaniowym najliczniejszą grupą religijną są chrześcijanie - 63%, muzułmanie stanowią 34%, natomiast 2% stanowią wyznawcy etnicznych wierzeń. Etiopia jest federalną republiką parlamentarną, na czele państwa stoi Prezydent, jednak pełni on funkcje reprezentacyjne, natomiast pełnia władzy należy do premiera. Po obaleniu komunistycznego dyktatora Mengistu Haile Mariama w 1991 r. władzę w państwie przejęli partyzanci Tigrajskiego Ludowego Frontu Wyzwolenia (TPLF). Parta ta przez 27 lat rządów stworzyła jeden z najbardziej represyjnych systemów w Afryce. Tigrajowie przejęli władzę w państwie i obejmowali większość stanowisk politycznych, wojskowych i gospodarczych. W 2018 r. władzę przejął Abiy Ahmed Ali wprowadzając wiele demokratycznych praw i postanowień. Jego działania przyczyniły się do dużego skoku Etiopii w raportach dotyczących praworządności. W 2019 r. otrzymał Pokojową Nagrodę Nobla za historyczną ugodę Etiopii z Erytreą, konflikt między tymi krajami trwał od dekady. W tym miejscu dochodzimy do roku 2020.

Przeniesione na sierpień ub.r. z powodu pandemii wybory nie odbyły się i we wrześniu siły TPLF postanowiły zorganizować wybory regionalne w Tigraj wbrew zakazowi ze strony władz federalnych, z którymi zerwały kontakty. Premier Abiy uznał wybory za nielegalne i nazwał krokiem do destabilizacji kraju.

W dniu 4. listopada 2020 pojawiła się informacja o ataku TPLF na bazę wojskową rządu Etiopii w stolicy regionu Tigraj - Mekelle. Władze federalne postanowiły wprowadzić stan wyjątkowy w i podjęły operacje wojskowe na północy kraju. Doszło do konfrontacji sił rządowych z siłami regionalnymi - specjalną policją Tigraju i bojówkami sprzyjającymi z TPLF. Kilka dni później, 8. listopada TLFW zwróciła się do Unii Afrykańskiej z propozycją rozmów w celu osiągnięcia porozumienia, jednak siły rządowe odrzuciły jakąkolwiek możliwość negocjacji i jednocześnie odrzucił międzynarodowe apele o dialog. Rząd federalny odciął internet i sieć telekomunikacyjną w regionie. Dzień później miała miejsce masakra ludności cywilnej w miejscowości Mai-Kadra w regionie Tigraj. Z rąk bojowników TPLF zginęło ponad 600 pracowników sezonowych pochodzących z prowincji Amhara. Ostatecznie 28. listopada rząd federalny przejął władzę nad regionem Tigraj, a TPLF prowadzi walki partyzanckie.

Wydawać by się mogło, że po przejęciu regionu sytuacja będzie się uspokajać, jednak tak się nie stało. Na przestrzeni ostatnich tygodni dochodziły różne sprzeczne informacje z powodu braku dostępu do miejsc, gdzie toczą się walki. Wiadomo na pewno o masakrze dokonanej na chrześcijanach w miejscowości Aksum, gdzie przed kościołem rozstrzelano ponad 750 wyznawców Chrystusa.

Obecny kryzys etiopski spowodował potężne załamanie w kwestii pomocy humanitarnej. Według raportów organizacji międzynarodowych jeszcze przed rozpoczęciem konfliktu w Etiopii 15,2 mln ludzi potrzebowało pomocy humanitarnej (w tym 2 mln w Tigraj). W kraju jest kilka obozów dla uchodźców wewnętrznych i zewnętrznych, 44% ich mieszkańców stanowią dzieci. Od początku konfliktu szacuje się, że z prowincji Tigraj uciekło do Sudanu 55 tys. uchodźców, a ONZ przewiduje, że w ciągu kilku następnych miesięcy liczba ta wzrośnie do 500 tys. Przedstawiciele UE i ONZ zwrócili się do rządu federalnego o otwarcie korytarzy humanitarnych umożliwiających wydostanie się ludziom i jednocześnie dostarczenie pomocy. Unia Europejska opublikowała dane, które mówią, że w latach 2014-2020 skala współpracy UE na rzecz rozwoju z Etiopią wynosiła 815 mln euro. Pomoc w ramach funduszu powierniczego UE dla Afryki wyniósł 271,5 mln euro dla samej Etiopii, a pomoc humanitarna UE w tym kraju wyniosła w 2020 r. 44,29 mln euro (dane: Rezolucja Parlamentu Europejskiego UE z dn. 26.11.2020).

Papieskie Stowarzyszenie "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" obecne jest w Etiopii od wielu lat. W samym 2020 roku wsparliśmy tamtejszych chrześcijan na wielu płaszczyznach: fundując motocykle, samochody dla księży w celach duszpasterskich, zapewniając wyjazdy formacyjne dla kleryków, sióstr zakonnych, odbudowaliśmy i zbudowaliśmy kaplice i kościoły. Zapewniliśmy pomoc materialną w postaci paczek żywnościowych dla najbiedniejszych rodzin. I również dzisiaj stajemy po stronie pokoju i pojednania w tym kraju, by pomoc humanitarna dotarła jak najszybciej do miejsc, gdzie sytuacja tego wymaga.

Co teraz zrobi premier Abiy Ahmad Ali? Cały świat wzywa go do zaprzestania walk i podjęcia współpracy zmierzającej do pokoju w kraju. Jeśli do pokojowych rozmów z udziałem niezależnych, międzynarodowych podmiotów nie dojdzie, sytuacja w Etiopii jeszcze bardziej się pogorszy i negatywnie wpłynie na rozwój wydarzeń w Rogu Afryki. Konflikt etiopski jest konfliktem polityczno-etnicznym, nie religijnym. Jednak w momencie radykalizacji wydarzeń cierpią nie tylko grupy etniczne, ale również religijne. Sprawców zbrodni wojennych, które niewątpliwie mają miejsce trzeba postawić przed odpowiednie Trybunały Sądowe. Trzeba zadać pytanie jaką rolę pełni premier Abiy w odniesieniu do mordowania niewinnej ludności cywilnej. Miejmy nadzieję, że "pokojowy premier" przypomni sobie swoje niedawne przecież negocjacje z Erytreą i nie spowoduje rozlewu krwi już i tak niewyobrażalnego jaki ma miejsce na dzień dzisiejszy.

 

Konrad Ciempka,
Dyrektor krakowskiego biura PKWP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *